o stronie

Stworzyliśmy i redagujemy stronę zgodnie z naszymi przekonaniami i światopoglądem, witryna lulejko.pl jest wolnym od wszelkich a racjonalnych dogmatów medium – ładnie to napisałem.

Zamieszczane informacje a także opisywane odczucia, wrażenia z jazdy testowanymi motocyklami są często naszymi subiektywnymi opiniami.

Wzięte na testa to dział poświęcony motocyklom i ich testom jezdnym. Także staramy się opisywać emocje jakie te maszyny wywołują u jeźdźca oraz u osób postronnych, mam tu oczywiście na myśli urocze blondyneczki, brunetki zresztą też, no i te wszystkie pozostałe z oryginalnymi kolorami opierzenia.

Chcemy pokazywać motocykle doprowadzone do granic możliwości, pokazywać nowy styl jazdy ekstremalnej i nie chodzi tu o cięcie asfaltu z prędkością 270 km/h, lecz raczej o dopracowaną i dążącą do perfekcji techniką jazdy.

Przedstawiane na fotografiach różnego rodzaju ewolucje są wykonywane przez doświadczonych motocyklistów, znających zagrożenia wynikające z tego typu jazdy motocyklem.

Prezentując artykuły, felietony oraz fotografie, na których to wzrok sam się zatrzymuje i wyostrza nawet po sobotniej „bani”, chcemy przybliżyć Wam temat ekstremalnej, sportowej jazdy motocyklem, pokazać iż jest to wspaniała zabawa, pozwalająca odreagować całą złość jaką zebraliście po całym dniu zapierdolu w pracy, wysłuchując i potakując głową swemu „wspaniałemu” szefowi.

Natomiast wszystkim pozostałym użytkownikom witryny, którym temat extreme sport motorcycles jest znany od czasów zaplutej poduszki w łóżeczku, wpłynąć na pieprzoną ambicję, zainspirować czy też sprowokować do dalszych wytężonych treningów podnoszących nasze zawsze zbyt małe umiejętności – zbyt małe bo zawsze znajdzie się ktoś, kto lepiej idzie na gumie czy robi winkle, ktoś po prostu lepszy.

Wszystkim nie rozważnym „samochodziarzom” o wątpliwych umiejętnościach prowadzenia swych „puszek” a także tym którzy celowo i z premedytacją utrudniają nam poruszanie się po ulicach miast, zajeżdżając drogę, narażając nasze zdrowie a nawet życie, mówimy … (i tu każdy niech wstawi sobie własny epitet w zależności od stopnia wkurwienia przez tych pieprzonych palantów).

Jeżeli nie jeździsz motocyklem lecz kręci cię ten sport, podziwiasz motocykle zaparkowane pod kafeją czy na stacjach benzynowych, wsiadając do swego auta pamiętaj, że możesz spotkać nas przeciskających się w ulicznym korku czy mknących na gumie przed Tobą - pamiętaj że lubisz motocykle!

Widząc jadącego motocyklistę wystarczy byś jechał pewnie własnym torem i od czasu do czasu zerkną w lusterka. Niech Twoja jazda będzie przewidywalna bez zbędnych gwałtownych zmian pasów jezdni, bez nieuzasadnionego, złośliwego i gwałtownego hamowania gdy siedzimy Ci na ogonie przygotowując się do manewru wyprzedzania.

Polskie drogi jakie są wszyscy doskonale wiemy, wystarczy iż one sprawiają nam niespodzianki, niestety nie miłe, doprowadzając nasze ukryte włosy pod kaskiem do piona.

Podobno niektórym to i te łonowe się prostują na widok kolein pełnych deszczówki, czy też wydłubanej dziury w asfalcie niczym kozy z nosa wyłaniającej się z za winkla, który to robi się paką pięćdziesiąt przy pełnym złożeniu.

Jeżdżąc motocyklem mamy dość mocnych wrażeń i nie potrzebujemy dodatkowej dawki adrenaliny ze strony osób prowadzących samochody. Pamiętajcie o tym widząc nas w galopie i nawet gdy czasem zajedziemy wam drogę, to wiedzcie iż nie był to manewr zamierzony wam na złość, lecz raczej ucieczka z kolizyjnego kursu, bądź błędne obliczenia linii skrętu – z liczeniem to u nas różnie bywa.

Chcielibyśmy jeszcze napisać o moherowych berecikach i Ojcu Dyrektorze albo nie, bo do końca tekstu leciały by już same kurwy.

Pozdrowienia

Lulejko & Stanley